Reklama

Disco-Polo.info

Recenzja filmu „Disco Polo”: Życie to są chwile


Reklama


Ogólna

Wychowankowie Polski lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, Tomek i ,,Rudy”, mają dość dotychczasowej jednostajności. Marzy im się ucieczka do innego świata, stwarzającego perspektywy na świetlaną przyszłość. Chłopaki stawiają wszystko ...

Reklama

Wychowankowie Polski lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, Tomek i ,,Rudy”, mają dość dotychczasowej jednostajności. Marzy im się ucieczka do innego świata, stwarzającego perspektywy na świetlaną przyszłość. Chłopaki stawiają wszystko na jedną kartę i zakładają zespół disco polo o nazwie Laser. Ich talent rozkwita, a wraz z nim kwitną wielkie hity, pieniądze i kariera.

 

„Disco Polo” nie jest wyłącznie musicalem. Mamy do czynienia ze swobodnym mieszaniem stylów, począwszy od komedii, poprzez łzawy dramat, aż do poczciwego westernu. Co prawda towarzyszy temu chaos, ale mimo wszystko tranzycje między gatunkami wyglądają efektownie. Maciej Bochniak poddaje wyczerpującym badaniom intrygującą sferę ludzkiej fantazji, ukierunkowanej na odważne plany, górnolotne przedsięwzięcia i nieprzystępne idee. Wysnute refleksje napawają optymizmem: nie jesteśmy zaledwie ludźmi, lecz aż ludźmi, powołanymi do wielkich rzeczy.

 

Jeden z największych fenomenów ostatnich lat doczekał się filmowej ekranizacji. Po opanowaniu wsi, miasteczek i miast disco polo przebojem wdziera się na sale kinowe. Maciej Bochniak, reżyser dokumentu ,,Miliard szczęśliwych ludzi” obrazującego podbój Chin przez zespół Bayer Full, po raz kolejny sięga po muzykę lekką, łatwą i przyjemną. Równie lekki, łatwy i przyjemny jest film „Disco Polo”. Na pewno nie arcydzieło, lecz bez wątpienia powiew świeżości w rodzimym przemyśle rozrywkowym.

 

„Disco Polo” jest wyrachowaną formą buntu wobec powszechnie obowiązującej mody na schematyczne komedyjki, omawiające krok po kroku najrozmaitsze aspekty relacji damsko-męskich. Akordy skocznych i wpadających w ucho melodii, wygrywane przez bohaterów filmu, przerywają jednolity bełkot polskiego kina. Brawurową rolą popisuje się Dawid Ogrodnik. Błysk w oku, polot, lekkość ruchów, dodają jego bohaterowi (Tomkowi) uroku. Czy nie tak powinna wyglądać prawdziwa gwiazda disco polo? Brawa należą się również gapowatemu ,,Rudemu”, czyli Piotrowi Głowackiemu. Nietuzinkowy jest bohater odgrywany przez Tomasza Kota (Daniel Polak), choć nadużywanie wulgaryzmów i negacja wartości moralnych działają na szkodę jego wizerunku. Komizm postaci można zbudować za pomocą subtelniejszych środków wyrazu, tak jak to było u kultowego Barei. Uwzględnienie w obsadzie filmu Jerzego Urbana i Michała Figurskiego ma charakter pokazowy i nie wnosi do fabuły niczego istotnego. Zresztą podpieranie się wątpliwymi autorytetami to dość kiepski pomysł.

 

Najwykwintniejszą ozdobą „Disco Polo” jest muzyka, rzecz jasna. Przez film przewijają się takie utwory, jak ,,O Tobie kochana” (Milano), ,,Hej, czy Ty wiesz” (Classic), czy ,,Pragnienie miłości” (Akcent). Dzięki aktorskiej interpretacji znane piosenki zyskują magiczną oprawę i poziomem nie ustępują oryginalnym wykonaniom. Wreszcie disco polo przedstawione jest nie jako wstrętna czarownica show-biznesu, a narodowy skarb.

 

Bohaterowie filmu dostają się na sam szczyt muzycznej hierarchii. Maksymalnie wykorzystują szansę, którą obdarowuje ich przychylny los. I choć fortuna kołem się toczy, bajka może trwać bez przerwy. Wystarczy wcielać w życie carpe diem Horacego we współczesnym brzmieniu Zenka Martyniuka z grupy Akcent życie to są chwile.

 

Dawid Ogrodnik – Czekoladka (Akcent)

 

 

 

Reklama

Komentarze

Aktualnie ten wpis posiada 0 komentarzy.

Zostaw komentarz

Polecane nowości

Reklama

Reklama
Reklama
Zobacz nasz kanał na YT

Facebook

Najnowsze komentarze

Reklama